piątek, 06 listopad 2015 12:49

Czas stowarzyszeń zarządców powoli już mija

Written by
Rate this item
(0 votes)

Rozmowa z Arkadiuszem Borkiem, prezesem Krajowej Izby Gospodarki Nieruchomościami, prezesem Instytutu Gospodarki Nieruchomościami

 

Mijają blisko dwa lata od deregulacji zawodu zarządcy nieruchomości. Rynkiem to w szczególny sposób nie zachwiało, ale odnoszę wrażenie postępującej marginalizacji organizacji zrzeszających zarządców nieruchomości. Czy ich istnienie ma dziś jeszcze sens?

Muszę podzielić spostrzeżenia wielu osób, że sama formuła stowarzyszeń i federacji już się wyczerpała. Te organizacje nie mają racji bytu po przeprowadzonej deregulacji, lecz wielu zarządców nieruchomości potrzebowało sporo czasu, aby to zrozumieć… Kiedy obowiązywały ministerialne licencje dla zarządów, podobnie jak dziś nie było wymogu przynależności do organizacji zawodowych – tak naprawdę żadne przepisy do tego nie obligowały, przynależność była fakultatywna. Według naszych archiwalnych danych tylko ok. 15 proc. zarządców przynależało do stowarzyszeń, zaledwie 23 proc. sukcesywnie podnosiło swoje kwalifikacje zawodowe, otrzymując stosowne zaświadczenia. Tamten schemat rynku też nie do końca dobrze funkcjonował, ministerstwo nie umiało sobie poradzić z ustawowym wymogiem  szkoleń w wymiarze 24 godzin rocznie. Kiedy deregulacja zawodu stała się faktem, wielkim błędem było to, że federacje nie potrafiły się porozumieć i wznieść ponad podziały. Byłem wówczas jednym z inicjatorów ratowania sytuacji, pomysłodawcą powołania konfederacji z przechodnim stanowiskiem prezydenta, wprowadzenia wspólnego systemu wydawania licencji albo certyfikatów, wdrożenia centralnego rejestru zarządców nieruchomości. Podpisano stosowne porozumienie, ale idea upadła, bo jedna federacja nie wyraziła woli dalszej wspólnej współpracy. Szkoda, że ta szansa została zaprzepaszczona przez garstkę ludzi, którzy nie umieli wypracować kompromisu. Widząc, że wielomiesięczne rozmowy pomiędzy skłóconymi i skonfliktowanymi działaczami oraz federacjami do niczego nie prowadzą, postanowiliśmy pójść inną drogą. W listopadzie 2013 r. na spotkaniu założycielskim przedsiębiorców działających w branży zarządzania nieruchomościami, na które przyjechało 120 przedstawicieli spółdzielni mieszkaniowych, TBS-ów i prywatnych firm, podpisany został statut i powołana do życia Krajowa Izba Gospodarki Nieruchomościami, która jest w tej chwili największą polską izbą gospodarczą skupiającą zarządców nieruchomości.

 

Stowarzyszenia i federacje działają nadal, niezależnie od was...

...i doskonale wiemy, że mają wielki problem z odnalezieniem się w nowych realiach. Owszem, przed deregulacją były istotnymi ogniwami organizacyjnymi całego systemu: stowarzyszenia organizowały praktyki i szkolenia podnoszące kwalifikacje zawodowe, a federacje wydawały dzienniki praktyk zawodowych. Stowarzyszenia pobierały składki członkowskie, opłaty za szkolenia i część z nich odprowadzały do federacji, do których same przynależały. Jednak z chwilą deregulacji zniesiony został wymóg praktyk zawodowych oraz podnoszenia kwalifikacji. Nieliczne stowarzyszenia, które miały odłożone na czarną godzinę jakieś pieniądze, jeszcze jakoś funkcjonują, ale pieniędzy na kontach mają coraz mniej. Podobnie rzecz się ma z federacjami, one również zaczęły mieć problemy finansowe. Nie wspomnę już o fakcie, że lawinowo ubywa członków w istniejących jeszcze stowarzyszeniach. To równia pochyła, na końcu której jest otchłań. Podkreślam, doprowadziła do tego garstka skonfliktowanych ludzi, która nie potrafiła wznieść się ponad podziały.

 

Może szansą dla stowarzyszeń byłaby konsolidacja?

Teoretyczna szansa na zbliżenie jest, ale według mnie musiałoby się to odbyć na zupełnie nowych zasadach. To jednak tylko teoria. Uważam, że wiele rzeczy już bezpowrotnie w stowarzyszeniach przeminęło, przeszło do historii. To przedsiębiorcy skutecznie zainicjowali konsolidację rynku, działają intuicyjnie, pragmatycznie. To właśnie dzięki nim powstała Krajowa Izba Gospodarki Nieruchomościami. Proszę pamiętać, że kto chce na wolnym rynku świadczyć usługi związane z zarządzaniem nieruchomościami, musi być przedsiębiorcą, musi zarejestrować działalność gospodarczą. Nadmienię, że przedsiębiorca jest również pracodawcą zatrudniającym wykwalifikowany personel, w tym zarządców nieruchomości. Stowarzyszenia i federacje nie zrzeszają przedsiębiorców.

 

Co izba oferuje swoim członkom?

Staramy się, aby nasza rola była służebna wobec członków i nie polegała tylko na wyciąganiu od nich pieniędzy. Zresztą składki są symboliczne i pokrywają zaledwie 18 proc. naszych kosztów. Izba gospodarcza posiada zupełnie inny potencjał niż stowarzyszenia i federacje, dzięki temu ma inne płaszczyzny finansowania bieżącej i przyszłej działalności statutowej. Uruchomiliśmy działania pomocowe dla zarządców nieruchomości, np. w zakresie pozyskiwania środków unijnych, wykonujemy analizy, ekspertyzy, opinie, audyty dotacyjne i energetyczne, a w zakresie tzw. białych certyfikatów pomagamy odzyskiwać dużą część nakładów wcześniej poniesionych na działania energooszczędne, gdyż ustawodawca stworzył taką możliwość. Opiniujemy projekty aktów prawnych, staramy się inicjować dobre rozwiązania na rynku zarządzania nieruchomościami. Bardzo duże grono zarządców nieruchomości korzysta z naszych porad prawnych i 24-godzinnej ochrony prawnej. Taka opieka umożliwia uzyskanie odpowiedzi na pytania ze wszystkich dziedzin prawa, również w soboty i niedziele przez 365 dni w roku i kosztuje zaledwie 10 zł netto miesięcznie. Wdrażamy sukcesywnie dla zarządców nieruchomości oraz członków ich rodzin 24-godzinną opiekę medyczną na terenie całego kraju. Jako izba powołaliśmy otwartą grupę zakupową energii elektrycznej złożoną z przeszło 70 przedsiębiorców i dzięki temu uzyskaliśmy niezwykle ciekawą cenę energii czynnej dla części wspólnych budynków w wysokości 216,30 zł/MWh na 2016 rok i 218 zł/MWh na 2017 r. z gwarancją ceny. To nasz wielki sukces. Grupa zakupowa jest otwarta i każdy zarządca może do niej przystąpić. Nie prowadzimy działalności gospodarczej, wszystkie czynności i działania mieszczą się w ramach naszej działalności statutowej. Tak więc widać, że izba ma zdecydowanie więcej możliwości działania niż stowarzyszenia czy federacje. Jak już wspomniałem, izbę założyło 120 firm, ale dziś, po zaledwie 18 miesiącach, należy do niej ponad 400 przedsiębiorców i kolejni do nas przystępują. Już po pół roku funkcjonowania musieliśmy zacząć powoływać i rejestrować delegatury w poszczególnych województwach. W strukturach izby funkcjonuje również Rada Programowa, Sąd Arbitrażowy, Sąd Koleżeński oraz Rzecznik Praw Przedsiębiorców.

 

Wydajecie też własne licencje...

Takie były oczekiwania naszych członków i spotkały się one ze zrozumieniem i aprobatą również na poziomie rządu. Pierwszych 150 licencji dla zarządców nieruchomości naszej izby wręczał osobiście wiceminister infrastruktury Paweł Orłowski w obecności dyrektorów departamentów oraz przedstawicieli rządu i parlamentu. Licencje są wydawane bezterminowo i są bezpłatne. Mają charakter druku ścisłego zarachowania z zastrzeżonym hologramem i zaświadczają o wiarygodności zawodowej. Wydaliśmy już przeszło 3 tysiące licencji, ich posiadacze umieszczeni są w naszym Centralnym Rejestrze Zarządców Nieruchomości. Oczywiście chcemy, aby osoby te stale podnosiły swoje kwalifikacje, stąd proponujemy szkolenia w wymiarze 16 godzin rocznie. Szkolenia mają jednak charakter fakultatywny, nie obligatoryjny.

 

Co daje wasza licencja?

Wiarygodność i zaświadczenie kompetencji przy wykonywaniu tego trudnego zawodu.           Z zaskoczeniem, ale przyznaję że miłym, obserwujemy, że rynek i klienci nadal oczekują potwierdzenia wiarygodności osoby, której powierzają zarządzanie swoim mieniem. Każdego tygodnia izba dostaje kilkanaście zapytań od wspólnot mieszkaniowych czy podmiotów prywatnych chcących powierzyć zarządzanie nieruchomościami. Dostajemy też zapytania, czy dana osoba przynależy do naszej izby.

 

Czy nowe osoby, dopiero planujące świadczenie usług zarządzania nieruchomościami, mogą się stać członkami izby gospodarczej?

Tak, wiąże się to jednak z koniecznością odbycia praktyki zawodowej w wymiarze 100 godzin – albo u nas, w izbie, albo w delegaturze wojewódzkiej. Kandydat musi mieć minimum średnie wykształcenie. Praktyka kończy się egzaminem weryfikacyjnym. Po pozytywnej weryfikacji nowy zarządca nieruchomości otrzymuje licencję i zostaje wpisany do Centralnego Rejestru Zarządców Nieruchomości. Nieco łatwiejsze jest uzyskanie licencji dla osób, które ukończyły studia związane z gospodarką nieruchomości. Jeśli problematyka podejmowana na tych studiach pokrywa się z naszymi wymaganiami, wystarczy złożyć u nas stosowne dokumenty i poczekać na ich weryfikację.

 

Jak rząd zapatruje się na wasze próby porządkowania rynku zarządców nieruchomości?

Bardzo pozytywnie. Na grudniowym nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu członków izby planujemy nawet zmienić statut, aby umożliwić resortowi infrastruktury delegowanie własnego przedstawiciela do zarządu Krajowej Izby Gospodarki Nieruchomościami. Analogicznie chcemy, aby do zarządu weszła osoba oddelegowana przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a do delegatur wojewódzkich – przedstawiciele wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i urzędów marszałkowskich. Instytucje te są dysponentami środków unijnych, a w obecnej perspektywie są do wykorzystania pieniądze na działania energooszczędne i rewitalizacyjne, warto tę okazję wykorzystać dla dobra mieszkańców budynków wielorodzinnych, którymi zarządzają członkowie naszej izby.

 

Reasumując: izba gospodarcza rośnie w siłę, a stowarzyszenia zarządców nieruchomości walczą ze spadkiem liczby członków. Czy czeka nas fala likwidacji stowarzyszeń, którą przetrwają tylko najsilniejsze?

Pięć stowarzyszeń już przystąpiło do naszej izby, uznały schemat organizacyjny naszego działania, a my wspomagamy je w różnych obszarach, jeśli trzeba także ekonomicznym.      Kto próbuje działać samodzielnie, musi przygotować się na problemy i niebyt. Powiem brutalnie: gdy liczba członków maleje, ale na koncie stowarzyszenia są jeszcze jakieś środki, niech lepiej rozpocznie ono procedurę likwidacji, gdyż trwa ona nawet rok i wiąże się z wydatkowaniem do 5 tys. zł.

 

A może jednak warto jeszcze usiąść w szerszym gronie i porozmawiać o współpracy?

Skoro przez przeszło dwa lata  stowarzyszenia i federacje dyskutowały i nic nie ustaliły, to podejrzewam, że na kolejne rozmowy jest już niestety za późno. Czas rozmów i dyskusji już bezpowrotnie przeminął.

Rozmawiał: Sławomir Bukowski

Liczba wyświetleń artykułu : 1790 times Last modified on piątek, 06 listopad 2015 12:54

Zapisz sie do newslettera