poniedziałek, 25 styczeń 2016 11:35

Dziś etyka i profesjonalizm nabierają znaczenia

Written by
Rate this item
(0 votes)

 

Rozmowa z Ewą Klechowicz, prezes Stowarzyszenia Zarządców Nieruchomości „Trójmiasto”

 

Jak ocenia pani jakość usług świadczonych przez firmy zarządzające nieruchomościami? Zgodzi się pani ze stwierdzeniem, że deregulacja jednak tę jakość obniżyła?

Deregulacją zawodu zarządcy nieruchomości ustawodawca tak naprawdę wyrządził szkodę nie zarządcom, a właścicielom, i popsuł rynek. Wiele osób dzwoni do naszego stowarzyszenia z prośbą o pomoc, co zrobić z nierzetelną firmą zarządzającą budynkiem. Niestety, jeśli zarządca nie jest nigdzie zrzeszony, pomóc nie możemy, jesteśmy w stanie zaoferować jedynie doradztwo prawne, podpowiedzieć, jak skierować sprawę do sądu z powództwa cywilnego.

 

Może dzięki temu właściciele nieruchomości staną się bardziej świadomi standardów, jakie na rynku powinny obowiązywać.

Tak, dostajemy sygnały, że właściciele mają coraz większą wiedzę, jak zabezpieczyć się przed nieuczciwym zarządcą, a co za tym idzie, jak weryfikować oferty firm i osób zainteresowanych zarządzaniem. Pozytywnym efektem deregulacji są telefony lub mejle z zapytaniami od osób chcących kupić mieszkanie w konkretnym budynku, czy zarządca jest zrzeszony w naszym stowarzyszeniu. To sygnał, że dla przyszłego właściciela ważne są nie tylko kryteria cenowe czy lokalizacyjne, ale również odnoszące się do późniejszej eksploatacji lokalu. Chce znać koszty utrzymania, stan techniczny, plany remontowe itp.

 

A co, gdy dostajecie skargę na zarządcę?

Każde stowarzyszenie ma w swoich strukturach komórkę, która reaguje na interwencje właścicieli nieruchomości mających zastrzeżenia do działalności zarządcy będącego członkiem stowarzyszenia. Po likwidacji Komisji Odpowiedzialności Zawodowej to jedyny sposób, aby właścicielowi pomóc. Zresztą są instrumenty, za pośrednictwem których można obligować członków do etycznego wykonywania zawodu.

 

Czy zarządcy chcą się jeszcze zrzeszać, czy widzą w tym jakieś korzyści?

Nasi członkowie oczywiście widzą korzyści płynące z przynależności. Ale pamiętajmy, że na rynku działają też „firmy zarządzające” – świadomie używam tutaj cudzysłowu –zainteresowane jedynie czerpaniem korzyści finansowych. Dla nich przynależność byłaby kagańcem przeszkadzającym w nie zawsze etycznych poczynaniach. Z ich punktu widzenia lepiej, jak nikt im na ręce nie patrzy. Stowarzyszenie to zobowiązanie oraz nadzór nad działalnością.

 

Sporym echem w środowisku odbiły się słowa Arkadiusza Borka, prezesa Krajowej Izby Gospodarki Nieruchomościami, który w wywiadzie opublikowanym w listopadowym numerze „Wspólnoty Mieszkaniowej” postawił tezę, że czeka nas fala upadłości stowarzyszeń, że wiele z nich już teraz powinno rozpocząć proces likwidacji. Co pani na to?

Nie podzielam tej opinii. Stowarzyszenia, jak i zrzeszające je federacje, mają rację bytu. Może dzisiaj jeszcze są mało doceniane i dostrzegane, ale dzięki swojej pracy nad podtrzymywaniem wizerunku rzetelnego zarządcy będą się umacniały na rynku, a ich rola będzie jeszcze większa niż przed deregulacją, bo to naprawdę ostatni bastion dla właścicieli nieruchomości. Przed deregulacją skargi na zarządców nie wpływały do stowarzyszeń czy federacji, ponieważ była Komisja Odpowiedzialności Zawodowej, dzisiaj, jak wspomniałam, właściciel lokalu nie ma do kogo się zgłosić. Dlatego nie zgadzam się z opinią Arkadiusza Borka, a właściwie jego „proroctwem”, że stowarzyszenia i federacje nie mają racji bytu. Pan Borek ma zgoła inną wizję działania swojej izby gospodarczej, my swoim istnieniem chronimy dobro właścicieli nieruchomości. Właściciele nie dostrzegają różnicy pomiędzy federacją a izbą, ale dzięki takim publikacjom dowiedzą się, że różnice są, i to znaczące. Otóż każdy zarządca może podpisać umowę na dostawę tańszej energii, zlecić wykonanie audytu, projektu, wystąpić o dofinansowanie i inne usługi, ale niekoniecznie zarobi z tego tytułu dodatkowe pieniądze. My świadczymy usługi w zakresie zarządzania i na tym się skupiamy, chcemy wykonywać pracę rzetelnie, być dla właściciela partnerem, nie kontrahentem. Izba gospodarcza ma większe możliwości w wymiarze finansowym, ale jakoś nie doczytałam o działaniach podejmowanych w celu obrony zawodu zarządcy nieruchomości, zrzesztą nie to było chyba celem powołania izby.

 

Jak zmienia się rola zarządcy w dobie nowych oczekiwań właścicieli lokali?

Dzisiejszy zarządca jest nie tylko tzw. aniołem, lecz profesjonalnym doradcą praktycznie w każdej dziedzinie życia, od pomocy technicznej przy remoncie lokalu, gdy konieczne są pozwolenia, poprzez zalecenie wykonania pewnych prac (choćby wymiana instalacji przed przystąpieniem do remontu), po polecanie sprawdzonych i wykwalifikowanych wykonawców oraz materiałów. Do tego dochodzi doradztwo prawne w sprawach indywidualnych, np. w postępowaniach spadkowych czy innych postępowaniach sądowych, z którymi zwłaszcza starsze osoby nie potrafią sobie poradzić. Także doradztwo ubezpieczeniowe – przykłady można mnożyć. Dzisiejsze realia są takie, że tam, gdzie mieszkają ludzie, gdzie toczy się życie rodzinne, musi być zarządca, który nie tylko wyremontuje budynek czy rozliczy zużycie wody, ale pomoże w wyborze najlepszego rozwiązania, ponieważ mieszkańcy nie mają czasu biegać po bankach czy firmach ubezpieczeniowych. W stowarzyszeniu tak właśnie postrzegamy naszą rolę: zarządca to nie urzędnik przyjmujący wnioski za zasadzie „poproszę na piśmie – będzie rozpatrzone”, ale osoba, z którą właściciel się utożsamia. Zresztą jeśli zarządca cieszy się zaufaniem, łatwiej mu wykonywać swoje obowiązki, ponieważ nie musi przekonywać właścicieli do celowości pewnych rozwiązań. Właściciel, który ufa zarządcy, wie, że podejmowane przez niego decyzje działają na jego korzyść.

 

Skoro przynależność do stowarzyszenia jest tak istotna, co oferujecie swoim członkom?

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, uruchomiliśmy cykl szkoleń dla zarządów wspólnot mieszkaniowych i właścicieli, a zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania. Okazało się wręcz, że nie jesteśmy do tego odpowiednio przygotowani – mieliśmy zbyt małą salę i w połowie naboru musieliśmy zamknąć listę uczestników. Właściciele uczestniczący w takim szkoleniu zapoznają się z nowinkami technicznymi, zagadnieniami prawnymi, prawem budowlanym i innymi aspektami obsługi nieruchomości. Czemu to ma służyć? Otóż jeśli właściciel dowie się np., jakie korzyści niesie montaż liczników ze zdalnym odczytem, to na zebraniu zarządca nie musi przekonywać, że to dobre rozwiązanie. Pewnie na rynku działają nieuczciwi zarządcy wyznający zasadę: „im właściciel mniej wie, tym łatwiej nim manipulować”, ale my chcemy, aby posiadali oni chociaż podstawową wiedzę. Nasza idea jest taka, aby właściciel i zarządca byli partnerami w działaniach dla dobra nieruchomości, a co za tym idzie majątku właścicieli. Na zakończenie chcę zapewnić wszystkich, którzy uważają, że stowarzyszenia znajdują się na równi pochyłej, a zarządca to tylko firma do obsługi nieruchomości: są zarządcy, którym leżą na sercu wartości etyczne tego zawodu. Dlatego cieszy nas, że właściciele coraz bardziej doceniają naszą profesjonalizm, rzetelność i uczciwość.

Rozmawiał Sławomir Bukowski

 

Liczba wyświetleń artykułu : 1737 times

Zapisz sie do newslettera