poniedziałek, 16 maj 2016 12:43

Łódź wyciąga rękę do wspólnot

Written by
Rate this item
(0 votes)

Pomagamy wspólnotom pozyskiwać dotacje na kompleksowe remonty budynków – mówi Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi.

 

W Łodzi trwa prywatyzacja zasobów lokalowych, miasto pozbywa się udziałów we wspólnotach. Dlaczego?

Uważam, że podmioty prywatne najlepiej zarządzają majątkiem. Ale prywatyzacja dotyczy tylko kamienic w dobrym stanie. Przed uruchomieniem procedury sprawdzamy stan nieruchomości, jeżeli nie jest zadowalający, to prywatyzację wykluczamy, bo ludzie, którzy wykupiliby tam mieszkania za kilka procent ich wartości, nie mieliby pieniędzy na remonty i modernizacje. Jeżeli do tego budynek jest zabytkowy, to koszty inwestycji byłyby absolutnie poza zasięgiem mieszkańców. Prywatyzujemy tylko nieruchomości pozwalające prywatnym właścicielom na dobre administrowanie nimi.

 

Ale remont kamienicy, w której miasto ma np. połowę udziałów, też bywa trudny, bo właścicieli mieszkań tworzących wspólnotę często nie stać na wyłożenie pieniędzy proporcjonalnych do ich udziałów.

Dlatego uruchomiliśmy długofalowy program współpracy ze wspólnotami. Do wieloletniej prognozy finansowej wpisaliśmy środki na partycypację miasta w remontach kamienic wspólnotowych. To aż 75 mln zł. Te pieniądze dają wspólnotom szansę na zaciągnięcie kredytów, bo stają się wiarygodnym partnerem dla banków. Oczywiście wspólnoty muszą znaleźć środki na spłatę części zobowiązań przez prywatnych właścicieli, a więc muszą podwyższyć składki na fundusz remontowy.

 

Jak bardzo?

W wielu wspólnotach mieszkańcy płacą zaledwie po 2 zł za metr kwadratowy miesięcznie, a według naszych szacunków realna wysokość składki to 4–5 zł. Do takich podwyżek staramy się przekonać wspólnoty, w niektórych udaje się podnieść stawkę nawet do 10 zł. Zmiana jest dotkliwa, ale na szczęście coraz więcej osób uświadamia sobie, że bez remontów realna wartość nieruchomości spada, a kamienicom grozi nawet katastrofa budowlana.

 

Mimo wszystko przekonanie ludzi do takiego samoopodatkowania jest trudne.

Dlatego organizujemy spotkania z członkami wspólnot. Z pomocą Administracji Zasobów Komunalnych analizujemy sytuację poszczególnych kamienic. Przedstawiamy mieszkańcom wyniki tej analizy, sugerujemy, co wymaga remontu, jakie będą koszty, jak przebiegałyby prace, i oczywiście jakich nakładów finansowych to wymaga. Ale w skrajnych wypadkach nie wykluczamy drogi sądowej. Jeżeli wspólnota kategorycznie odmawia działań proinwestycyjnych, możemy pozwać ją, podnosząc zarzut braku troski o mienie, a tym samym działanie na szkodę współwłaściciela nieruchomości, czyli miasta. Jeżeli budynek jest cenny, np. widnieje w rejestrze zabytków, możemy też wywłaszczyć właścicieli, aby odzyskać prawo do dysponowania całą nieruchomością. Wolimy jednak na drodze ugody zaproponować właścicielom zamianę mieszkań na lokale w blokach. Cel tych wszystkich jest jeden: rozpoczęcie prac modernizacyjnych i remontowych. I nie chodzi tylko o odnowienie elewacji, ale o kompleksowe działania podnoszące jakość życia mieszkańców i stan techniczny budynków.

 

Mówimy cały czas o wspólnotach, w których miasto ma udziały. Ale czy można nakłonić do remontów wspólnoty całkowicie prywatne?

Przede wszystkim można pomóc im w pozyskiwaniu środków na inwestycje. Podczas prac nad ustawą o rewitalizacji udało nam się przekonać rząd do wpisania wspólnot mieszkaniowych do grupy beneficjentów środków unijnych. Więc będą one mogły korzystać pieniędzy w obecnej perspektywie unijnej. Niezależnie od tego, czy miasto ma w danej wspólnocie udziały, czy nie, może ona otrzymać dotację. W urzędzie miasta powołaliśmy zespół, którego zadaniem jest wspomaganie wspólnot w staraniach o środki zewnętrzne, łącznie z pomaganiem w pisaniu wniosków i zgromadzeniu niezbędnej dokumentacji.

 

Jak pomoc wygląda w praktyce?

Urzędnicy przedstawiają zainteresowanej wspólnocie wszystkie możliwości pozyskania środków, zarówno z Unii na rewitalizację, jak i z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska na termomodernizację. Pomagają przygotować wnioski, podpowiadają, jakie dokumenty zgromadzić, w jakim trybie się to odbywa. Są w stanie poprowadzić wspólnotę za rękę od początku do końca. Oferują całościowe wsparcie merytoryczne. Pomagają nawet uregulować sprawy własnościowe. Kiedyś w Łodzi lokale mieszkaniowe sprzedawane były po obrysie budynku, a podwórko typu studnia pozostawało miejskie. To rodzi wiele praktycznych problemów, bo gdy wspólnota chce postawić jakiekolwiek rusztowanie, musi wejść na miejski grunt, co jest obwarowane wieloma obowiązkami. Miasto może sprzedać wspólnocie podwórko za symboliczną kwotę, ale trzeba wtedy spowodować, że u notariusza pojawią się w tym samym czasie wszyscy właściciele nieruchomości, żeby podpisać akt notarialny i na nowo podzielić udziały w gruncie. Dlatego żeby ułatwić wspólnotom działania, przekazujemy im tereny wokół budynków oraz podwórka w nieodpłatne użytkowanie. Generalnie robimy wszystko, aby wspólnoty mogły zostać beneficjentami środków zewnętrznych.

 

Na jak duże dopłaty mogą liczyć?

Do 85 proc. kosztów kwalifikowanych. To naprawdę bardzo duże środki na kompleksowe remonty, obejmujące wymianę infrastruktury, źródeł ciepła, stolarki okiennej, dachu, remont klatek schodowych i oczywiście elewacji.

 

Korzyści dla wspólnot z takiej współpracy z miastem są oczywiste. Ale jakie są pozytywy dla miasta? Wielu prezydentów i burmistrzów jest zdania, że nie powinni angażować się w remonty budynków niebędących w zasobach komunalnych.

Miasto to ludzie, a więc powinniśmy zapewniać im jak najlepszy komfort życia niezależnie od tego, czy mieszkają w lokalach komunalnych, we wspólnotach czy w spółdzielniach mieszkaniowych. Po objęciu urzędu prezydenta zaczęłam spotykać się z przedsiębiorcami, pytałam dlaczego nie chcą inwestować w mieście, tylko przyjeżdżają, oglądają i wyjeżdżają. Odpowiedzi miały wspólny mianownik: co z tego, że w Łodzi jest dostęp do kadry, tanie grunty, skoro brakuje ładnej przestrzeni do życia. Inwestor po wybudowaniu fabryki ściąga kadrę zarządzającą, menedżerowie muszą tutaj zamieszkać i żyć. Oczekują nie tylko bogatej oferty kulturalnej i sportowej, dróg rowerowych, ale i estetycznego otoczenia. Nie chcą posyłać dzieci do szkół otoczonych zrujnowanymi kamienicami. A więc działania miasta muszą być ukierunkowane na podnoszenie estetyki. Nie może być tak, że obok pięknie odremontowanej kamienicy miejskiej stoi budynek wspólnotowy, z którego płatami odpada tynk. Skoro więc prawo zabrania nam wprost finansować całościowe remonty prywatnych kamienic, powinniśmy wychodzić z ofertą pomocy wspólnotom w planowaniu i realizacji inwestycji.

 

Czyli wspólna walka o poprawę wizerunku miasta?

Tak, bo znaczącym elementem wizerunku jest jakość budynków. Podam ciekawy przykład. Kilka lat temu mieliśmy kłopoty z pozyskaniem deweloperów. Tłumaczyli: nie zbudujemy mieszkań w Łodzi, bo nikt nie kupi lokalu, z którego okna rozciąga się widok na ruiny i śmieci. Dziś mamy w mieście aż 130 inwestycji deweloperskich, z tego gros w centrum. Problemem zaczyna być tutaj znalezienie nowego miejsca do zabudowy. Bardzo mnie cieszy zmiana mentalności członków wspólnot mieszkaniowych. Widzą, że podwyższanie składek remontowych ma sens, że w konsekwencji przekłada się to na skokową poprawę jakości życia. A my zachęceni dobrą atmosferą współpracy już przygotowujemy kolejne programy, na przykład pomocy wspólnotom w podłączaniu budynków do miejskiego ciepła i likwidacji pieców węglowych.

 

Rozmawiał Sławomir Bukowski

Wywiad ukazał się w numerze 5/2016

Liczba wyświetleń artykułu : 1522 times Last modified on poniedziałek, 16 maj 2016 12:47

Zapisz sie do newslettera