Brak placu zabaw, zaniedbany skwer, przy ulicy brakuje miejsca do parkowania, a we wspólnotowym lub spółdzielczym budżecie nie ma na to środków. Nic straconego. Warto zawalczyć o partycypację w budżecie obywatelskim.

Jak ze środków publicznych zawartych w budżetach obywatelskich mogą skorzystać także członkowie wspólnot i spółdzielcy?

Postaram się pokazać na przykładach z miast, które projektują, wdrożyły lub właśnie wdrażają i realizują budżety obywatelskie. To świetna okazja, aby zmobilizować do współpracy mieszkańców (wykorzystując roczne zebrania właścicieli lokali we wspólnotach czy spółdzielcze zgromadzenia) i zrealizować w swoim najbliższym otoczeniu przedsięwzięcia, na które nas aktualnie nie stać.

Czym jest budżet obywatelski?

Budżet obywatelski, a właściwie partycypacyjny, bo taka jest jego właściwa nazwa, stanowi określoną pulę pieniędzy z budżetu miasta (gminy), która zostaje „oddana” w ręce społeczeństwa. „Oddanie” to nie oznacza wcale, że mieszkańcy dostają fizycznie pieniądze do ręki i mogą zrobić z nimi co tylko zechcą – choć i w tym znalazłoby się ziarenko prawdy. To „oddanie” polega na umożliwieniu mieszkańcom zdecydowania, na co zostanie przeznaczona określona część pieniędzy z miejskiego budżetu. Projekty mogą być różne, tak jak różne są potrzeby mieszkańców. I tak, osoby z dzielnicy X mogą wnioskować o plac zabaw dla swoich pociech, bo takiego brakuje w ich otoczeniu, a mieszkańcy z dzielnicy Y mogą złożyć wniosek o oświetlenie ciemnej ulicy. O wysokości budżetu obywatelskiego decydują władze miasta. Jeśli wystarczy środków, miasto zrealizuje wszystkie zgłoszone pomysły, jeśli nie o losie pieniędzy zdecydują sami mieszkańcy w głosowaniu lub w przeprowadzonych w różny sposób konsultacjach.

Podczas gdy w Gdańsku weryfikowane są wnioski do budżetu obywatelskiego na rok 2014, a w lutym ma odbyć się nad nimi głosowanie, w Warszawie trwają już prace nad podziałem około 25 milionów złotych z pierwszego stołecznego budżetu partycypacyjnego na 2015 rok. Choć podobne przedsięwzięcia były już realizowane w stolicy, to jeszcze nigdy na tak dużą skalę. W sumie powstanie 18 budżetów dzielnicowych w wysokości od kilkuset tysięcy do około 3 milionów złotych. Niemała jest również kwota, jaką mieszkańcy dostaną do dyspozycji – 25 milionów zł, to absolutnie największy budżet partycypacyjny w całym kraju.

Poinformuj na zebraniu rocznym

We wspólnotach mieszkaniowych trwa sezon rocznych zebrań, podobnie w spółdzielniach będą odbywać się zgromadzenia. Takie spotkania sąsiadów, którym zależy na losie wspólnoty (spółdzielni) są idealną okazją do poznania ich potrzeb. Tych jest z pewnością bardzo dużo. Tymczasem budżety spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych są wystarczająco obciążone. Z drugiej strony mieszkańcy oczekują nowych inwestycji: place zabaw, parki, oświetlenie, dojazd do osiedla itp. Jest jednak sposób, by realizując wszystkie te pomysły, odciążyć nasze budżety i skorzystać z szans, jakie daje budżet obywatelski. Wówczas koszt inwestycji poniesie miejski budżet, do którego w części trafiają podatki członków wspólnoty i spółdzielców, dlaczego więc gmina czy miasto nie miałyby oddać ich części w postaci inwestycji służących im bezpośrednio? Okazuje się, że budżety obywatelskie to idealny sposób, by to wszystko, a nawet o wiele więcej, zrealizować bez ponoszenia kosztów z budżetów wspólnot lub spółdzielni. Jak to zrobić? Wystarczy zebrać wymaganą ilość głosów pod swoim pomysłem, złożyć wniosek w ratuszu i zmobilizować mieszkańców do oddania głosów.

Co i kiedy w budżecie obywatelskim?

Najważniejsza jest informacja. Zatem by wykorzystać szansę na inwestycje z budżetu obywatelskiego zarządca nieruchomości lub prezes spółdzielni musi dobrze poinformować o pojawieniu się możliwości realizacji niecierpliwie oczekiwanych inwestycji w oparciu o budżet obywatelski. Aby to zrobić, musi jednak najpierw sam dowiedzieć się „z czym się to je”.

Każde miasto ma swój własny, indywidualny system wprowadzania budżetu obywatelskiego. Wynika to z faktu, że do tej pory w Polsce nie powstała żadna ustawa, która regulowałaby zasady jego wprowadzania odgórnie. Tak naprawdę budżet obywatelski w polskim prawie nie istnieje. Dlatego też z braku tych regulacji miejscy włodarze ratują się przy realizacji budżetów obywatelskich tym, co mają. I tak, pod budżetami partycypacyjnymi kryje się tak naprawdę proces konsultacji. Nie są to jednak konsultacje społeczne w zwyczajnej postaci, te nie wiążą przecież władz miasta z ich wynikiem. Realizując budżet obywatelski, władze deklarują, że wybrane projekty zostaną faktycznie zrealizowane.

Aby móc złożyć wniosek, należy wiedzieć, kiedy i gdzie to zrobić. W każdy mieście, które zdecyduje się wyodrębnić część funduszy z budżetu miasta i przekazać ich los w ręce mieszkańców, proces ten przebiega podobnie, różni je jednak terminowość. Gdy w jednej miejscowości wciąż rozpatrywane są wnioski z projektami złożonymi w zeszłym roku, w innej trwa już kompletowanie wniosków na kolejny. Dobrze jest więc śledzić urzędowe strony miasta i być w stałym kontakcie z jego władzami, aby nie przegapić ogłoszenia terminu na składanie wniosków.

Kiedy już znamy termin składania wniosków najważniejsze jest dobre poinformowanie członków wspólnoty lub spółdzielni (o tym, jak to zrobić piszemy w dalszej części artykułu). To właśnie mieszkańcy mają zdecydować, jaka inwestycja jest dla nich najbardziej pożądana. Muszą więc wiedzieć nie tylko do kiedy mogą zgłaszać swoje pomysły, ale również czego mogą dotyczyć. Istotne jest też, w jaki sposób wnioski zostaną złożone, w większości realizowanych budżetów mieszkańcy muszą zrobić to sami.

Wnioski zostały złożone? Świetnie, ale to nie koniec pracy zarządu wspólnoty/spółdzielni. Tak naprawdę w tym momencie rozpoczyna się najcięższa praca. Po złożeniu wniosków odbywa się głosowanie. W zależności od miejscowości przybiera ono różną formę: zdarzają się głosowania internetowe, poprzez wrzucenie głosu bezpośrednio do urny czy przekazując głos urzędnikowi. Wszystkie formy wymagają jednak dobrej akcji promocyjnej ze strony zarządu spółdzielni czy wspólnoty mieszkaniowej, aby zachęcić mieszkańców do oddania głosu w konsultacjach ogłoszonych przez władze samorządowe. Bez tego na sukces nie ma co liczyć.

Jeśli tylko uda się zmobilizować spółdzielców/członków wspólnoty do oddania głosów, a zgłoszony projekt uzyska wystarczającą ich ilość, aby zostać uwzględnionym przez miasto, wystarczy czekać aż urzędnicy wywiążą się ze swoich zobowiązań i zrealizują inwestycję.

Proces realizacji budżetu obywatelskiego:

  1. Ogłoszenie naboru wniosków przez władze miasta.
  2. Pomysł i zebranie wymaganej ilości głosów do złożenia wniosku.
  3. Wybranie najlepszych wniosków przez pracowników urzędu miasta.
  4. Głosowanie (konsultacje) na poszczególne projekty spośród wybranych przez urzędników.
  5. Ogłoszenie wyników.
  6. Realizacja inwestycji przez władze samorządowe.

Pieniądze na wszystko, ale…

Przed przystąpieniem do prac nad złożeniem wniosku w ramach budżetu obywatelskiego koniecznie trzeba dobrze zapoznać się z jego regulaminem i zasadami. Budżety obywatelskie to pieniądze publiczne. Z tego powodu ich wydatkowanie jest do pewnego stopnia ograniczone. Z punktu widzenia wspólnot mieszkaniowych czy spółdzielni najistotniejszą przeszkodą może być umiejscowienie inwestycji, która ma być zrealizowana. Należy pamiętać, że środki publiczne mogą być realizowane tylko na terenie należącym do miasta czy gminy. Z tego powodu najprościej jest składać wnioski zawierające projekty umiejscowione na terenach przyległych do terenu spółdzielni/wspólnoty mieszkaniowej. Czasami wystarczy się dobrze rozejrzeć, by zauważyć pusty miejski plac, na którym niedługo może powstać plac zabaw dla dzieci, a może nowy parking, który pomieści zaparkowane wzdłuż osiedlowych uliczek samochody.

Jeśli jednak gruntów pod własnością miasta brakuje, nie można załamywać rąk. Pomysły mieszkańców dotyczące inwestycji na działkach należących do spółdzielni również można zrealizować. Okazuje się, że w przypadku projektów, które charakteryzuje ważny interes publiczny istnieje możliwość realizacji inwestycji w ramach budżetu obywatelskiego również na terenach należących do spółdzielców lub wspólnoty. Nie jest więc wykluczone, by wspomniany wyżej parking został wybudowany również na terenie należącym do spółdzielni czy wspólnoty, o ile pomoże to np. rozładować zastawioną samochodami ulicę.

Jeżeli wspólnota chciałaby zgłosić projekt umiejscowiony na terenach prywatnych, warto jednak zorientować się, czy miasto takie projekty w ogóle dopuszcza. Jak się okazuje, nie jest to oczywiste. Podczas gdy np. w Chorzowie władze miasta dostrzegają taką możliwość, jednak teren musi być np. przekazany miastu lub na inwestycję muszą wyrazić zgodę zarządcy terenu, to w Rybniku i Poznaniu ratusz przyjmuje jedynie takie projekty, które dotyczą działek stanowiących własność miasta. Z punktu widzenia włodarzy jest to rozwiązanie o wiele prostsze, jednak i w takim wypadku można udać się do władz i zaproponować nowe rozwiązanie.

Gdy udziały ma gmina

Przed przystąpieniem do informowania mieszkańców wspólnoty/spóldzielni o zasadach, jakimi rządzi się budżet obywatelski, warto zwrócić uwagę na status własności terenów. Może okazać się bowiem, że udziały w tych terenach posiada również gmina.

W takich sytuacjach realizacja inwestycji z budżetu obywatelskiego staje się niezwykle prosta. W końcu skoro współwłaścicielem terenów jest gmina to bez przeszkód można zgłaszać pomysły inwestycji na takich terenach, nie martwiąc się o ich los. Wtedy wystarczy tylko dobra kampania zachęcająca mieszkańców do oddania głosu na wybrane projekty.

Promocja wśród mieszkańców

Promocja budżetu obywatelskiego wśród spółdzielców to niewątpliwie najistotniejszy element całej „kampanii” z nim związanej. Istotą takiego budżetu jest przecież partycypacja. Oznacza to, że to mieszkańcy, czyli społeczność lokalna sama decyduje o losie oddanej im puli pieniędzy. Nie wystarczy jednak, że wybiorą projekt, zbiorą wymaganą ilość głosów i zgłoszą swój pomysł do władz. Najtrudniejszym i najważniejszym elementem jest głosowanie, a przede wszystkim zmobilizowanie do udziału w nim mieszkańców. Pula budżetu partycypacyjnego zawsze jest ograniczona, bardzo rzadko zdarza się, by pieniędzy wystarczyło na wszystko.

Jak już kilkukrotnie wspomniałem, aby móc przekazać dobre informacje, niewątpliwie należy się z nimi bardzo dobrze zapoznać. Koniecznie należy zwrócić uwagę nie tylko na elementy, o których już pisałem, jak sama możliwość realizacji inwestycji na terenie naszym, czy też obowiązujące terminy składania wniosków, głosowań itp. Budżety obywatelskie rządzą się ściśle określonymi zasadami, różnymi w zależności od gmin i miast. Należy zwrócić uwagę na wymaganą liczbę podpisów pod pomysłem, takąż wymaganą do złożenia wniosku oraz maksymalną kwotę na jeden proponowany projekt.

Kiedy już zapoznamy się ze wszystkimi szczegółami budżetów partycypacyjnych, czas na przekazanie tych informacji dalej, tak by dotarły do wszystkich mieszkańców.

Pierwszy kwartał 2014 roku to świetny czas na tego typu akcje promocyjne. Najprostszym sposobem szerzenia informacji są roczne zebrania i zgromadzenia. Wcześniej warto rozejrzeć się wokół i pozyskać współpracę i poparcie dla naszych pomysłów wśród sąsiednich wspólnot, spółdzielni czy właścicieli innych posesji. Na zebraniach pojawiają się osoby najbardziej zainteresowane losami wspólnoty/spółdzielni. Takie osoby z reguły są aktywne również w swoich blokach, znają sąsiadów, dużo z nimi rozmawiają. Przekazywanie informacji z ust do ust to najlepszy sposób szerzenia informacji. W ten sam sposób informację poza zebraniami powinni przekazywać również dozorcy domów, dodatkowo uzbrojeni w oficjalne pisma informujące o budżecie obywatelskim lub ulotki, które często można pozyskać w ratuszu.

Może warto pokusić się o inne środki komunikacji z mieszkańcami, np. ogłoszenia na klatkach schodowych, plakaty, ulotki wrzucane do skrzynek pocztowych. Plakaty, ulotki wywieszone na drzwiach wejściowych i tablicach ogłoszeniowych, zaopatrzone w odpowiednie hasło z pewnością przyciągną uwagę mieszkańców.

Nie zapominajmy o współpracy z lokalnymi radiami, telewizjami kablowymi, osiedlowych gazetkach i miejskiej prasie oraz Internecie.

Dobra promocja jest kluczem do sukcesu. Jeśli tylko uda się przekonać mieszkańców do głosowania, mamy duże szanse na realizację długo oczekiwanych przedsięwzięć i zbudowanie dobrego wizerunku zarządu spółdzielni czy wspólnoty mieszkaniowej.

Przykładowe inwestycje zrealizowane z budżetu obywatelskiego:

  • w Wodzisławiu Śląskim budżet obywatelski do tej pory nie przybierał oficjalnie takiej wersji, to rokrocznie miasto wydziela pulę pieniędzy dla każdej z dzielnic, rady dzielnic wspólnie z mieszkańcami decydują, na co przeznaczyć pieniądze. Wspólnoty zyskiwały dzięki temu nowe miejsca parkingowe; w przyszłym roku miasto planuje uruchomić oficjalny budżet obywatelski;
  • Chorzów zbudował miejsca parkingowe, zrewitalizował park oraz Aleję Wycieczkową;
  • Rybnik doposażył przyblokowe place zabaw, a na nieużytkach stworzył nowe, powstało również kilka siłowni na powietrzu, zmodernizowany został dom kultury;
  • Poznań środki budżetu partycypacyjnego przeznaczył na rozbudowę hospicjum, ciąg pieszo-rowerowy oraz rodzinny plac zabaw na Malcie;
  • Elbląg sfinansował nowe place zabaw, wyremontowano kilka chodników, powstały ścieżki rowerowe oraz miejsca parkingowe.

Przytoczone przykłady to tylko niewielki odsetek inwestycji, jakie polskie miasta realizowały do tej pory na wnioski mieszkańców w ramach budżetów partycypacyjnych.

W najbliższym rozdaniu budżetowym na rok 2015 należy się spodziewać, że większość miast stworzy warunki do wciągnięcia mieszkańców w realizację przedsięwzięć w ramach budżetów obywatelskich. Pamiętajmy, że jesienią odbędą się wybory miejskich władz, co także będzie sprzyjało rozwijaniu uczestnictwa społeczności lokalnych w różnorodnych inicjatywach, także tych opierających się na budżecie partycypacyjnym. Warto więc poczynić starania, aby tych sprzyjających okoliczności i okazji nie przegapić, przy tym zyskać w oczach mieszkańców.

DOMINIK KRZYSZTOFOWICZ

Opublikowano w kategorii : Finanse

Tradycyjne formy komunikacji coraz częściej ustępują miejsca komunikacji elektronicznej. Także zarządcy nieruchomości stoją przed nieuniknionym dostosowaniem się do szczególnych wymogów w tym zakresie, m.in. w korespondencji z sądami. Są jednak zalety i bariery w obsłudze takiej korespondencji.

Jakkolwiek korespondencji elektronicznej nie można odmówić wielu zalet (prędkość doręczenia, minimalne koszty), to jednak trzeba mieć na względzie obecny niewysoki poziom dostosowania przepisów prawa oraz funkcjonowania podmiotów publicznych (w szczególności sądów czy urzędów), do obsługi korespondencji wnoszonej w formie elektronicznej.

Zachowanie właściwej formy

Aby zrozumieć, dlaczego tak istotne jest zachowanie właściwej formy doręczania korespondencji, należy zwrócić uwagę na istotę i cel kierowania jakiegokolwiek pisma. Jest nim złożenie drugiej stronie określonego oświadczenia woli, które z kolei doprowadzić ma do osiągnięcia założonego celu: złożenia zamówienia, zawarcia umowy, zgłoszenia gwarancji itp. Przepisy prawa zastrzegają dla skutecznego dokonania niektórych czynności prawnych obowiązek dokonania ich (czyli złożenia oświadczenia woli) w określonej przepisami formie (np. na piśmie czy za pomocą aktu notarialnego). Oczywiście, jeśli dla dokonania danej czynności nie została zastrzeżona żadna forma, nie ma przeszkód, aby oświadczenie takie skierować drogą elektroniczną. Zgodnie bowiem z art. 60 kodeksu cywilnego, z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, wola osoby dokonującej czynności prawnej może być wyrażona przez każde zachowanie się tej osoby, które ujawnia jej wolę w sposób dostateczny, w tym również przez ujawnienie tej woli w postaci elektronicznej (oświadczenie woli).

Co jednak w przypadku czynności, dla których ustawodawca zastrzegł pisemną formę złożenia oświadczenia woli? Zgodnie z art. 78 § 2 kc, dla osiągnięcia przez korespondencję elektroniczną statusu formy pisemnej, oświadczenie woli musi być opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym za pomocą ważnego kwalifikowanego certyfikatu. Definicja oraz specyfika tej formy podpisu określona została w ustawie z 18 września 2001 r. o podpisie elektronicznym. Nie wdając się w tym miejscu w szczegółowy opis i ocenę bezpiecznego podpisu elektronicznego, warto zwrócić uwagę, że z danych przedstawionych w Komentarzu do kodeksu cywilnego pod red. A. Kidyby wynika (stan na rok 2012), że w Polsce usługi certyfikacyjne świadczą tylko trzy podmioty, zaś tylko około 20 tys. podmiotów korzysta z tych usług. Trudno więc jest mówić o upowszechnieniu takiej formy korespondencji. Jeśli więc nie korzystamy z podpisu bezpiecznego, dla dochowania formy pisemnej danej czynności nie będzie wystarczające wysłanie oświadczenia za pomocą wiadomości e- mail. Należy jednak pamiętać, że tyczy się to dokonania tylko tych czynności, których wymagana forma została wprost określona w przepisach prawa.

W postępowaniu sądowym

Zarządcy nieruchomości w swojej zawodowej praktyce z pewnością występowali przed sądem albo przyjdzie się im zmierzyć z reprezentowaniem wspólnoty mieszkaniowej w postępowaniu sądowym. Z perspektywy znaczenia korespondencji elektronicznej trzeba rozróżnić dwa rodzaje dokumentów, z którymi będziemy mieć do czynienia w toku postępowania:

  • strona będzie zobowiązana do składania do sądu pism procesowych (np. pozwu, odpowiedzi na pozew, apelacji),
  • w ramach prowadzonego w sprawie postępowania dowodowego strona, chcąc udowodnić swoje racje, z pewnością będzie powoływać się na posiadane dokumenty, w tym również na korespondencję elektroniczną, prowadzoną ze stroną przeciwną.

Należy rozróżnić obie te sytuacje, ponieważ w każdej z nich korespondencji elektronicznej będzie przysługiwał inny status. Odnośnie do komunikowania się z sądami za pomocą poczty elektronicznej, ogólna zasada (choć są od niej wyjątki) przewiduje, że nie ma faktycznej możliwości składania pism sądowych za pomocą poczty elektronicznej. Zgodnie bowiem z art. 126 § 1 kodeksu postępowania cywilnego (dalej: kpc), każde pismo procesowe powinno zawierać między innymi podpis strony albo jej przedstawiciela ustawowego lub pełnomocnika.

W związku z tym, co do zasady, w ramach prowadzonego postępowania sądowego nie ma możliwości skutecznego złożenia pisma procesowego w formie korespondencji elektronicznej, bo pismo takie nie będzie mogło zostać uznane za podpisane. Oczywiście nie bez znaczenia jest tu również fakt, że infrastruktura techniczna, w którą są obecnie wyposażone polskie sądy, nie ma możliwości zagwarantowania sprawnego obiegu dokumentów elektronicznych.

Jak zwrócił uwagę Sąd Najwyższy w uchwale z 23 maja 2012 r. (III CZP 9/12): „Elektroniczna postać pism procesowych mogłaby być traktowana jako równorzędna z tradycyjną tylko wtedy, gdyby została ustanowiona i urządzona odpowiednia infrastruktura odbiorcza po stronie sądów. Chodzi o system, który gwarantuje przyjmowanie, dekretację, ewidencjonowanie i archiwizowanie wszystkich pism oraz dokonywanie w stosunku do nich innych niezbędnych czynności biurowych w formie elektronicznej. Konieczna jest zatem wyraźna decyzja ustawodawcy oraz – w jej wyniku – powstanie odpowiedniej, jednolitej we wszystkich sądach, struktury informatycznej obejmującej urządzenia techniczne oraz oprogramowanie (także ujednolicone interfejsy), uniemożliwiającej nadużycia i wyłączającej niejednoznaczność interpretacji charakteru podejmowanych czynności”.

Elektroniczne postępowanie upominawcze

Od ogólnej niedopuszczalności wnoszenia pism procesowych w formie elektronicznej został wprowadzony wyjątek w postaci tzw. elektronicznego postępowania upominawczego (art. 50528–50537 kpc). Aby sprawa mogła zostać rozpoznana w ramach postępowania elektronicznego, musi ona spełniać warunki dopuszczalności rozpoznania jej w zwykłym („pisemnym”) postępowaniu upominawczym, a dodatkowo – musi odpowiadać przesłankom określonym w treści przytoczonych wyżej przepisów. Zasada pisemnego kontaktowania się z sądem (poza rozprawą), przestrzegana w większości postępowań, w elektronicznym postępowaniu upominawczym zostaje zastąpiona obowiązkiem składania pism w formie elektronicznej. Zgodnie z art. 50531 § 1 i 2 kpc, pisma procesowe powoda niewniesione drogą elektroniczną nie wywołują skutków prawnych, jakie ustawa wiąże z wniesieniem pisma do sądu, zaś pisma procesowe pozwanego mogą być wnoszone także drogą elektroniczną.

Jeśli chodzi zaś o sposób podpisywania pism składanych w ramach elektronicznego postępowania upominawczego, pismo procesowe wniesione drogą elektroniczną powinno być opatrzone podpisem elektronicznym w rozumieniu art. 3 pkt 1 ustawy z 18 września 2001 r. o podpisie elektronicznym (por. art. 126 § 5 kpc).

Dodatkowe usprawnienie, które ma ułatwić korzystanie z elektronicznego postępowania upominawczego, zostało wprowadzone na mocy ustawy z 9 stycznia 2009 r. o zmianie ustawy Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw. Zawodowi pełnomocnicy (m.in. radcowie prawni czy adwokaci) są uprawnieni do uzyskania podpisu elektronicznego na potrzeby elektronicznego postępowania upominawczego. Posiadanie takiego podpisu zwalnia ich z obowiązku posługiwania się w tym postępowaniu bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym za pomocą ważnego kwalifikowanego certyfikatu.

Rozważając złożenie pozwu do tzw. postępowania elektronicznego, należy jednak przede wszystkim zweryfikować przedmiot dochodzonego roszczenia. Elektroniczne postępowanie upominawcze przeznaczone jest bowiem tylko do określonego w kodeksie postępowania cywilnego zakresu spraw, w związku z czym nie ma możliwości swobodnego decydowania przez stronę o woli wszczęcia sprawy w takim trybie.

Korespondencja przedsądowa

W toku postępowania sądowego, jak wspomniano już wyżej, znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy będzie również często miała korespondencja przedsądowa, którą jedna ze stron zamierza zgłosić jako wniosek dowodowy. Aktualne w tym zakresie pozostają wszystkie dotychczasowe uwagi co do zachowania zastrzeżonej formy oświadczenia woli. Natomiast dodatkową kwestią, która powinna zostać uwzględniona przy podejmowaniu decyzji o elektronicznej formie doręczenia określonego oświadczenia, jest to, czy w ramach postępowania dowodowego będziemy w stanie wykazać, że złożone przez nas oświadczenie rzeczywiście zostało doręczone do drugiej strony. Innymi słowy: czy e- mail faktycznie trafił do skrzynki pocztowej jego adresata.

Kodeks cywilny przewiduje, że oświadczenie woli wyrażone w postaci elektronicznej jest złożone innej osobie z chwilą, gdy wprowadzono je do środka komunikacji elektronicznej w taki sposób, żeby osoba ta mogła zapoznać się z jego treścią (art. 61 § 2 kc). Biorąc pod uwagę, że postępowanie sądowe już z zasady przewiduje sprzeczne interesy obu stron (a co za tym idzie – konflikt co do pożądanego rozstrzygnięcia sprawy), trudno liczyć na to, by strona z własnej woli działała w interesie swojego przeciwnika i informowała go o tym, czy faktycznie otrzymała adresowane oświadczenie. Dlatego też w przypadku newralgicznej dla sprawy korespondencji (np. oświadczeń o wypowiedzeniu umowy czy wezwania do zapłaty) warto przesłać ją do strony za pomocą listu poleconego, wraz z potwierdzeniem odbioru przesyłki przez adresata. Czyli na razie warto zachować wyważoną ostrożność w wykorzystywaniu do korespondencji instrumentów elektronicznych.

Zapewne wkrótce znajdą one jednak codzienne zastosowanie w kontaktach z podmiotami publicznymi, także z sądami. Wiele zmieniła w zakresie komunikacji elektronicznej z fiskusem niedawna nowelizacja ordynacji podatkowej, o czym piszemy na str. 34–37.

ALEKSANDRA MISIUN

Kancelaria Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy sp. k.

Opublikowano w kategorii : Zarządzanie w praktyce

Rozliczenie powierzchni lokali w budynkach nieruchomości wspólnoty winno mieć miejsce tylko w granicach prawnych wraz ze wzmianką, które lokale położone są w granicach nieruchomości w całości, a które tylko w części.

Odrębna własność lokalu jest jedną z form własności nieruchomości. Formą najbardziej skomplikowaną. Konstrukcja prawa odrębnej własności lokalu polega na nierozerwalnym współistnieniu łącznie trzech praw, a mianowicie: 1) prawa własności lokalu jako takiego, czyli zespołu pomieszczeń wyodrębnionego trwałymi przegrodami z przestrzeni budynku (wraz z ewentualnymi pomieszczeniami przynależnymi, które mogą wchodzić w skład lokalu choćby bezpośrednio to tego lokalu, nie przylegały), 2) prawa współwłasności tzw. części wspólnych budynku (budynków) i innych urządzeń zlokalizowanych w granicach prawnych obejmujących całą nieruchomość wspólną, 3) prawa współwłasności lub użytkowania wieczystego gruntu w częściach ułamkowych, w granicach prawnych obejmujących całą nieruchomość wspólną. Przy czym parametrem „ilości” praw drugiego i trzeciego jest udział w tzw. nieruchomości wspólnej. Prawa drugie i trzecie działają w częściach niepodzielnych. Tak długo, jak długo w nieruchomości trwa instytucja odrębnej własności lokali, nie jest możliwe zniesienie praw drugiego i trzeciego.

Granice nieruchomości wspólnej

Nieruchomość wspólna jest to grunt w granicach prawnych nieruchomości wraz z budynkiem (budynkami) z wyłączeniem lokali stanowiących odrębną (lub nieodrębną), ale wyłączną własność właścicieli tych lokali oraz wszelkie usytuowane na gruncie lub w budynku (budynkach) urządzenia służące ogółowi właścicieli lokali. Granice nieruchomości wspólnej określone są granicami prawnymi nieruchomości gruntowej, na której wzniesiony jest budynek (budynki). Takimi granicami, w jakich urządzono księgę wieczystą dla nieruchomości gruntowej. W szczególności do nieruchomości wspólnej należą takie części budynku (budynków), jak: elementy konstrukcyjne obiektu (fundamenty, ściany nośne, stropy, dach), przestrzenie komunikacyjne (klatki schodowe, korytarze, hole, szyby windowe), pomieszczenia służące ogółowi mieszkańców (pralnie, suszarnie, poddasza, pomieszczenia na wózki), piony instalacji technicznych. Dla właściwej kwalifikacji części budynku (budynków) do części wspólnych należy brać pod uwagę stan w dacie zawarcia pierwszej umowy ustanowienia odrębnej własności lokalu w danej nieruchomości. Spełnienie kryterium kwalifikacji do nieruchomości wspólnej nie jest uzależnione od faktycznej dostępności do danej części budynku przez wszystkich właścicieli lokali. (…)

Autor: Piotr M. Ochman

Całość tekstu w numerze 05/2015 Wspólnoty Mieszkaniowej.

Opublikowano w kategorii : Zarządzanie w praktyce

Podczas dochodzenia należności od członków wspólnoty mieszkaniowej należy zachować pewną ostrożność, aby nie doprowadzić do konfliktu między mieszkańcami a zarządem, jednak z drugiej strony też należy wykazać się stanowczością niezbędną do zachowania dyscypliny finansowej.

Ustawa o własności lokali precyzuje, co należy rozumieć przez koszty zarządu. Zgodnie z art. 14 są to:

  • wydatki na remonty i bieżącą konserwację,
  • opłaty za dostawę energii elektrycznej i cieplnej, gazu oraz wody w części dotyczącej nieruchomości wspólnej,
  • opłaty za antenę zbiorczą i windę,
  • ubezpieczenia, podatki i inne opłaty publicznoprawne (np. opłaty roczne z tytułu użytkowania wieczystego),
  • wydatki na utrzymanie porządku i czystości,
  • wynagrodzenie członków zarządu lub zarządcy.

Bardziej adekwatnym niż „koszty zarządu” sformułowaniem byłoby zapewne w niniejszym kontekście „koszty eksploatacji”. Koszty te wiążą się przede wszystkim z zarządzaniem i eksploatacją nieruchomością wspólną. Można dodać, że wyliczenie zawarte w art. 14 ustawy nie jest wyczerpujące, tylko przykładowe. W miarę możliwości można dodawać do tej grupy również inne koszty, pod warunkiem że dotyczyć będą nieruchomości wspólnej.

Zarząd wspólnoty nie może zmieniać przeznaczenia wskazanych środków pieniężnych, nawet w sytuacji, gdyby taka była wola większości współwłaścicieli, jeżeli więc w danym przypadku zostałaby dokonana nadpłata, to od konkretnego właściciela (który nadpłaty dokonał) zależeć będzie to, czy kwota ta zostanie np. przeznaczona na fundusz remontowy, czy zwrócona płatnikowi.

Na pokrycie wszystkich wskazanych powyżej kosztów właściciele lokali uiszczają zaliczki, płatne z góry do dnia 10. każdego miesiąca. Nie można więc – skoro tak stanowi ustawa – zmieniać powyższego terminu na podstawie uchwały zebrania właścicieli. Należności te, niezależnie od ich wysokości, mogą być dochodzone w postępowaniu upominawczym przed sądem. Nie budzi wątpliwości to, że zaliczki powinny być w taki sposób określone, aby pokrywać wydatki z nieruchomości wspólnej przypadające na konkretnego członka wspólnoty. Ta kwestia powinna zostać doprecyzowana w ramach uchwały zebrania właścicieli. Zaliczki należy traktować jako świadczenia okresowe, miesięczne, które są płatne z góry.

W orzecznictwie wskazuje się, że można różnicować wysokość poszczególnych zaliczek, ale w oparciu o obiektywne kryteria. Przykładowo, wyższymi zaliczkami mogą być obciążeni właściciele lokali wykorzystywanych na cele związane z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Sposoby postępowania względem dłużników

Zdarzyć się może tak, że pomimo precyzyjnego określenia w uchwale zasad związanych z płatnością zaliczek, poszczególni właściciele mogą zalegać z zapłatą określonych kwot. W takich przypadkach wspólnota mieszkaniowa może skorzystać z różnych środków. Wśród nich znajdują się:

  • żądanie zapłaty odsetek za opóźnienie w zapłacie należności – naliczanie odsetek i ich konsekwentne egzekwowanie może bowiem stanowić argument na rzecz zmobilizowania dłużników do terminowej spłaty,
  • kierowanie ewentualnych roszczeń odszkodowawczych – w tym wypadku trzeba jednak byłoby wykazać, że brak zapłaty należności przez konkretnego właściciela lokalu spowodował wspólnocie mieszkaniowej konkretną szkodę finansową (czy konkretne zniszczenia – np. z uwagi na brak dostępnych środków),
  • w sytuacji, gdy lokator nie reguluje należności w sposób rażący lub uporczywy, rozważyć można przeprowadzenie przymusowej sprzedaży jego lokalu. Niewątpliwie jednak takie działanie wywoływałoby sporo kontrowersji i może być realizowane tylko w skrajnych, indywidualnych przypadkach.

Zdecydowanie szybciej natomiast można skierować do sądu pozew o zapłatę w postępowaniu upominawczym. Przed niniejszym działaniem warto jednak podjąć próbę porozumienia z dłużnikiem. Przed skierowaniem sprawy do sądu warto również skierować do dłużnika wezwanie o zapłatę, w którym znaleźć się powinny między innymi:

  • informacja o podstawie roszczenia,
  • uzasadnienie roszczenia (w zależności od sprawy – nie zawsze musi być nadmiernie szczegółowe, to będzie zależeć od planów w zakresie dalszych działań sądowych),
  • wskazanie kwoty, której dochodzić chce dłużnik,
  • wyznaczenie terminu na zapłatę (po którym sprawa zostanie skierowana do sądu),
  • podanie numeru rachunku,
  • informacja o tym, że w przypadku niewykonania niniejszych działań przez dłużnika sprawa zostanie skierowana na drogę sądową.

Postępowanie upominawcze

W sytuacji, gdy inne środki nie przynoszą spodziewanego efektu, sprawa powinna zostać skierowana do sądu. Jak już wskazano powyżej, jest ona realizowana w postępowaniu upominawczym. Polega ono na tym, że po skierowaniu w sprawie pozwu do sądu wydawany jest nakaz zapłaty, w którym nakazuje się dłużnikowi w ciągu dwóch tygodni od dnia jego otrzymania zapłacić dochodzoną sumę pieniężną lub złożyć sprzeciw. W sprzeciwie dłużnik musi wykazać okoliczności i twierdzenia, w oparciu o które można przyjąć, że roszczenie jest bezzasadne. W takim przypadku już w zwykłym trybie organizowane są kolejne rozprawy. Jeżeli jednak od nakazu zapłaty sprzeciw nie zostanie zgłoszony w wymaganym terminie, nakaz zapłaty będzie stanowił podstawę do przeprowadzenia egzekucji.

Można także zastrzec, że nakaz zapłaty może nie zostać wydany w sytuacjach, gdy wskazane w pozwie roszczenie jest oczywiście bezzasadne, przytoczone okoliczności budzą wątpliwości, zaspokojenie roszczenia zależy od świadczenia wzajemnego lub miejsce pobytu pozwanego nie jest znane. Niewątpliwie jednak postępowanie upominawcze ma na celu uproszczenie i przyspieszenie dochodzenia należności.

Podsumowanie

Pamiętać należy, że stosowane przez zarząd środki muszą być dobierane z dużym wyczuciem sytuacji i dużą elastycznością. Osobną sprawą w tym kontekście będzie próba zbudowania takich relacji z mieszkańcami wspólnoty, na podstawie których nawet konieczne kontrowersyjne działania spotkają się ze zrozumieniem większości właścicieli lokali.

dr Maciej J. Nowak, radca prawny Kancelaria Prawnicza dr Maciej Nowak w Szczecinie

Opublikowano w kategorii : Prawo

Brak placu zabaw, zaniedbany skwer, przy ulicy brakuje miejsca do parkowania, a we wspólnotowym lub spółdzielczym budżecie nie ma na to środków. Nic straconego. Warto zawalczyć o partycypację w budżecie obywatelskim.

Jak ze środków publicznych zawartych w budżetach obywatelskich mogą skorzystać także członkowie wspólnot i spółdzielcy?

Postaram się pokazać na przykładach z miast, które projektują, wdrożyły lub właśnie wdrażają i realizują budżety obywatelskie. To świetna okazja, aby zmobilizować do współpracy mieszkańców (wykorzystując roczne zebrania właścicieli lokali we wspólnotach czy spółdzielcze zgromadzenia) i zrealizować w swoim najbliższym otoczeniu przedsięwzięcia, na które nas aktualnie nie stać.

Czym jest budżet obywatelski?

Budżet obywatelski, a właściwie partycypacyjny, bo taka jest jego właściwa nazwa, stanowi określoną pulę pieniędzy z budżetu miasta (gminy), która zostaje „oddana” w ręce społeczeństwa. „Oddanie” to nie oznacza wcale, że mieszkańcy dostają fizycznie pieniądze do ręki i mogą zrobić z nimi co tylko zechcą – choć i w tym znalazłoby się ziarenko prawdy. To „oddanie” polega na umożliwieniu mieszkańcom zdecydowania, na co zostanie przeznaczona określona część pieniędzy z miejskiego budżetu. Projekty mogą być różne, tak jak różne są potrzeby mieszkańców. I tak, osoby z dzielnicy X mogą wnioskować o plac zabaw dla swoich pociech, bo takiego brakuje w ich otoczeniu, a mieszkańcy z dzielnicy Y mogą złożyć wniosek o oświetlenie ciemnej ulicy. O wysokości budżetu obywatelskiego decydują władze miasta. Jeśli wystarczy środków, miasto zrealizuje wszystkie zgłoszone pomysły, jeśli nie o losie pieniędzy zdecydują sami mieszkańcy w głosowaniu lub w przeprowadzonych w różny sposób konsultacjach.

Podczas gdy w Gdańsku weryfikowane są wnioski do budżetu obywatelskiego na rok 2014, a w lutym ma odbyć się nad nimi głosowanie, w Warszawie trwają już prace nad podziałem około 25 milionów złotych z pierwszego stołecznego budżetu partycypacyjnego na 2015 rok. Choć podobne przedsięwzięcia były już realizowane w stolicy, to jeszcze nigdy na tak dużą skalę. W sumie powstanie 18 budżetów dzielnicowych w wysokości od kilkuset tysięcy do około 3 milionów złotych. Niemała jest również kwota, jaką mieszkańcy dostaną do dyspozycji – 25 milionów zł, to absolutnie największy budżet partycypacyjny w całym kraju.

Poinformuj na zebraniu rocznym

We wspólnotach mieszkaniowych trwa sezon rocznych zebrań, podobnie w spółdzielniach będą odbywać się zgromadzenia. Takie spotkania sąsiadów, którym zależy na losie wspólnoty (spółdzielni) są idealną okazją do poznania ich potrzeb. Tych jest z pewnością bardzo dużo. Tymczasem budżety spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych są wystarczająco obciążone. Z drugiej strony mieszkańcy oczekują nowych inwestycji: place zabaw, parki, oświetlenie, dojazd do osiedla itp. Jest jednak sposób, by realizując wszystkie te pomysły, odciążyć nasze budżety i skorzystać z szans, jakie daje budżet obywatelski. Wówczas koszt inwestycji poniesie miejski budżet, do którego w części trafiają podatki członków wspólnoty i spółdzielców, dlaczego więc gmina czy miasto nie miałyby oddać ich części w postaci inwestycji służących im bezpośrednio? Okazuje się, że budżety obywatelskie to idealny sposób, by to wszystko, a nawet o wiele więcej, zrealizować bez ponoszenia kosztów z budżetów wspólnot lub spółdzielni. Jak to zrobić? Wystarczy zebrać wymaganą ilość głosów pod swoim pomysłem, złożyć wniosek w ratuszu i zmobilizować mieszkańców do oddania głosów.

Co i kiedy w budżecie obywatelskim?

Najważniejsza jest informacja. Zatem by wykorzystać szansę na inwestycje z budżetu obywatelskiego zarządca nieruchomości lub prezes spółdzielni musi dobrze poinformować o pojawieniu się możliwości realizacji niecierpliwie oczekiwanych inwestycji w oparciu o budżet obywatelski. Aby to zrobić, musi jednak najpierw sam dowiedzieć się „z czym się to je”.

Każde miasto ma swój własny, indywidualny system wprowadzania budżetu obywatelskiego. Wynika to z faktu, że do tej pory w Polsce nie powstała żadna ustawa, która regulowałaby zasady jego wprowadzania odgórnie. Tak naprawdę budżet obywatelski w polskim prawie nie istnieje. Dlatego też z braku tych regulacji miejscy włodarze ratują się przy realizacji budżetów obywatelskich tym, co mają. I tak, pod budżetami partycypacyjnymi kryje się tak naprawdę proces konsultacji. Nie są to jednak konsultacje społeczne w zwyczajnej postaci, te nie wiążą przecież władz miasta z ich wynikiem. Realizując budżet obywatelski, władze deklarują, że wybrane projekty zostaną faktycznie zrealizowane.

Aby móc złożyć wniosek, należy wiedzieć, kiedy i gdzie to zrobić. W każdy mieście, które zdecyduje się wyodrębnić część funduszy z budżetu miasta i przekazać ich los w ręce mieszkańców, proces ten przebiega podobnie, różni je jednak terminowość. Gdy w jednej miejscowości wciąż rozpatrywane są wnioski z projektami złożonymi w zeszłym roku, w innej trwa już kompletowanie wniosków na kolejny. Dobrze jest więc śledzić urzędowe strony miasta i być w stałym kontakcie z jego władzami, aby nie przegapić ogłoszenia terminu na składanie wniosków.

Kiedy już znamy termin składania wniosków najważniejsze jest dobre poinformowanie członków wspólnoty lub spółdzielni (o tym, jak to zrobić piszemy w dalszej części artykułu). To właśnie mieszkańcy mają zdecydować, jaka inwestycja jest dla nich najbardziej pożądana. Muszą więc wiedzieć nie tylko do kiedy mogą zgłaszać swoje pomysły, ale również czego mogą dotyczyć. Istotne jest też, w jaki sposób wnioski zostaną złożone, w większości realizowanych budżetów mieszkańcy muszą zrobić to sami.

Wnioski zostały złożone? Świetnie, ale to nie koniec pracy zarządu wspólnoty/spółdzielni. Tak naprawdę w tym momencie rozpoczyna się najcięższa praca. Po złożeniu wniosków odbywa się głosowanie. W zależności od miejscowości przybiera ono różną formę: zdarzają się głosowania internetowe, poprzez wrzucenie głosu bezpośrednio do urny czy przekazując głos urzędnikowi. Wszystkie formy wymagają jednak dobrej akcji promocyjnej ze strony zarządu spółdzielni czy wspólnoty mieszkaniowej, aby zachęcić mieszkańców do oddania głosu w konsultacjach ogłoszonych przez władze samorządowe. Bez tego na sukces nie ma co liczyć.

Jeśli tylko uda się zmobilizować spółdzielców/członków wspólnoty do oddania głosów, a zgłoszony projekt uzyska wystarczającą ich ilość, aby zostać uwzględnionym przez miasto, wystarczy czekać aż urzędnicy wywiążą się ze swoich zobowiązań i zrealizują inwestycję.

Proces realizacji budżetu obywatelskiego:

  1. Ogłoszenie naboru wniosków przez władze miasta.
  2. Pomysł i zebranie wymaganej ilości głosów do złożenia wniosku.
  3. Wybranie najlepszych wniosków przez pracowników urzędu miasta.
  4. Głosowanie (konsultacje) na poszczególne projekty spośród wybranych przez urzędników.
  5. Ogłoszenie wyników.
  6. Realizacja inwestycji przez władze samorządowe.

Pieniądze na wszystko, ale…

Przed przystąpieniem do prac nad złożeniem wniosku w ramach budżetu obywatelskiego koniecznie trzeba dobrze zapoznać się z jego regulaminem i zasadami. Budżety obywatelskie to pieniądze publiczne. Z tego powodu ich wydatkowanie jest do pewnego stopnia ograniczone. Z punktu widzenia wspólnot mieszkaniowych czy spółdzielni najistotniejszą przeszkodą może być umiejscowienie inwestycji, która ma być zrealizowana. Należy pamiętać, że środki publiczne mogą być realizowane tylko na terenie należącym do miasta czy gminy. Z tego powodu najprościej jest składać wnioski zawierające projekty umiejscowione na terenach przyległych do terenu spółdzielni/wspólnoty mieszkaniowej. Czasami wystarczy się dobrze rozejrzeć, by zauważyć pusty miejski plac, na którym niedługo może powstać plac zabaw dla dzieci, a może nowy parking, który pomieści zaparkowane wzdłuż osiedlowych uliczek samochody.

Jeśli jednak gruntów pod własnością miasta brakuje, nie można załamywać rąk. Pomysły mieszkańców dotyczące inwestycji na działkach należących do spółdzielni również można zrealizować. Okazuje się, że w przypadku projektów, które charakteryzuje ważny interes publiczny istnieje możliwość realizacji inwestycji w ramach budżetu obywatelskiego również na terenach należących do spółdzielców lub wspólnoty. Nie jest więc wykluczone, by wspomniany wyżej parking został wybudowany również na terenie należącym do spółdzielni czy wspólnoty, o ile pomoże to np. rozładować zastawioną samochodami ulicę.

Jeżeli wspólnota chciałaby zgłosić projekt umiejscowiony na terenach prywatnych, warto jednak zorientować się, czy miasto takie projekty w ogóle dopuszcza. Jak się okazuje, nie jest to oczywiste. Podczas gdy np. w Chorzowie władze miasta dostrzegają taką możliwość, jednak teren musi być np. przekazany miastu lub na inwestycję muszą wyrazić zgodę zarządcy terenu, to w Rybniku i Poznaniu ratusz przyjmuje jedynie takie projekty, które dotyczą działek stanowiących własność miasta. Z punktu widzenia włodarzy jest to rozwiązanie o wiele prostsze, jednak i w takim wypadku można udać się do władz i zaproponować nowe rozwiązanie.

Gdy udziały ma gmina

Przed przystąpieniem do informowania mieszkańców wspólnoty/spóldzielni o zasadach, jakimi rządzi się budżet obywatelski, warto zwrócić uwagę na status własności terenów. Może okazać się bowiem, że udziały w tych terenach posiada również gmina.

W takich sytuacjach realizacja inwestycji z budżetu obywatelskiego staje się niezwykle prosta. W końcu skoro współwłaścicielem terenów jest gmina to bez przeszkód można zgłaszać pomysły inwestycji na takich terenach, nie martwiąc się o ich los. Wtedy wystarczy tylko dobra kampania zachęcająca mieszkańców do oddania głosu na wybrane projekty.

Promocja wśród mieszkańców

Promocja budżetu obywatelskiego wśród spółdzielców to niewątpliwie najistotniejszy element całej „kampanii” z nim związanej. Istotą takiego budżetu jest przecież partycypacja. Oznacza to, że to mieszkańcy, czyli społeczność lokalna sama decyduje o losie oddanej im puli pieniędzy. Nie wystarczy jednak, że wybiorą projekt, zbiorą wymaganą ilość głosów i zgłoszą swój pomysł do władz. Najtrudniejszym i najważniejszym elementem jest głosowanie, a przede wszystkim zmobilizowanie do udziału w nim mieszkańców. Pula budżetu partycypacyjnego zawsze jest ograniczona, bardzo rzadko zdarza się, by pieniędzy wystarczyło na wszystko.

Jak już kilkukrotnie wspomniałem, aby móc przekazać dobre informacje, niewątpliwie należy się z nimi bardzo dobrze zapoznać. Koniecznie należy zwrócić uwagę nie tylko na elementy, o których już pisałem, jak sama możliwość realizacji inwestycji na terenie naszym, czy też obowiązujące terminy składania wniosków, głosowań itp. Budżety obywatelskie rządzą się ściśle określonymi zasadami, różnymi w zależności od gmin i miast. Należy zwrócić uwagę na wymaganą liczbę podpisów pod pomysłem, takąż wymaganą do złożenia wniosku oraz maksymalną kwotę na jeden proponowany projekt.

Kiedy już zapoznamy się ze wszystkimi szczegółami budżetów partycypacyjnych, czas na przekazanie tych informacji dalej, tak by dotarły do wszystkich mieszkańców.

Pierwszy kwartał 2014 roku to świetny czas na tego typu akcje promocyjne. Najprostszym sposobem szerzenia informacji są roczne zebrania i zgromadzenia. Wcześniej warto rozejrzeć się wokół i pozyskać współpracę i poparcie dla naszych pomysłów wśród sąsiednich wspólnot, spółdzielni czy właścicieli innych posesji. Na zebraniach pojawiają się osoby najbardziej zainteresowane losami wspólnoty/spółdzielni. Takie osoby z reguły są aktywne również w swoich blokach, znają sąsiadów, dużo z nimi rozmawiają. Przekazywanie informacji z ust do ust to najlepszy sposób szerzenia informacji. W ten sam sposób informację poza zebraniami powinni przekazywać również dozorcy domów, dodatkowo uzbrojeni w oficjalne pisma informujące o budżecie obywatelskim lub ulotki, które często można pozyskać w ratuszu.

Może warto pokusić się o inne środki komunikacji z mieszkańcami, np. ogłoszenia na klatkach schodowych, plakaty, ulotki wrzucane do skrzynek pocztowych. Plakaty, ulotki wywieszone na drzwiach wejściowych i tablicach ogłoszeniowych, zaopatrzone w odpowiednie hasło z pewnością przyciągną uwagę mieszkańców.

Nie zapominajmy o współpracy z lokalnymi radiami, telewizjami kablowymi, osiedlowych gazetkach i miejskiej prasie oraz Internecie.

Dobra promocja jest kluczem do sukcesu. Jeśli tylko uda się przekonać mieszkańców do głosowania, mamy duże szanse na realizację długo oczekiwanych przedsięwzięć i zbudowanie dobrego wizerunku zarządu spółdzielni czy wspólnoty mieszkaniowej.

Przykładowe inwestycje zrealizowane z budżetu obywatelskiego:

  • w Wodzisławiu Śląskim budżet obywatelski do tej pory nie przybierał oficjalnie takiej wersji, to rokrocznie miasto wydziela pulę pieniędzy dla każdej z dzielnic, rady dzielnic wspólnie z mieszkańcami decydują, na co przeznaczyć pieniądze. Wspólnoty zyskiwały dzięki temu nowe miejsca parkingowe; w przyszłym roku miasto planuje uruchomić oficjalny budżet obywatelski;
  • Chorzów zbudował miejsca parkingowe, zrewitalizował park oraz Aleję Wycieczkową;
  • Rybnik doposażył przyblokowe place zabaw, a na nieużytkach stworzył nowe, powstało również kilka siłowni na powietrzu, zmodernizowany został dom kultury;
  • Poznań środki budżetu partycypacyjnego przeznaczył na rozbudowę hospicjum, ciąg pieszo-rowerowy oraz rodzinny plac zabaw na Malcie;
  • Elbląg sfinansował nowe place zabaw, wyremontowano kilka chodników, powstały ścieżki rowerowe oraz miejsca parkingowe.

Przytoczone przykłady to tylko niewielki odsetek inwestycji, jakie polskie miasta realizowały do tej pory na wnioski mieszkańców w ramach budżetów partycypacyjnych.

W najbliższym rozdaniu budżetowym na rok 2015 należy się spodziewać, że większość miast stworzy warunki do wciągnięcia mieszkańców w realizację przedsięwzięć w ramach budżetów obywatelskich. Pamiętajmy, że jesienią odbędą się wybory miejskich władz, co także będzie sprzyjało rozwijaniu uczestnictwa społeczności lokalnych w różnorodnych inicjatywach, także tych opierających się na budżecie partycypacyjnym. Warto więc poczynić starania, aby tych sprzyjających okoliczności i okazji nie przegapić, przy tym zyskać w oczach mieszkańców.

DOMINIK KRZYSZTOFOWICZ

Opublikowano w kategorii : Prawo

Zakup przez wspólnotę usług służących zaspokajaniu indywidualnych potrzeb każdego z członków wspólnoty powinien być refakturowany. W przypadku lokali gminnych wspólnota nie może jednak wystawić faktur VAT na najemców lokali użytkowych czy mieszkalnych, ponieważ nie są oni  właścicielami lokali.

Temat refakturowania nie znika z Państwa korespondencji nadsyłanej do redakcji, przypominamy więc ponownie podstawowe zasady. O tym, jakie usługi i kiedy wspólnota mieszkaniowa może refakturować, wypowiedział się m.in. WSA w Gliwicach w wyroku z 6 grudnia 2010 r. (sygn. akt III SA/Gl 2152/10, nieprawomocny).

Koszty zarządu

Zgodnie z zapisem art. 14 ustawy z 24 czerwca 1994 r. o własności lokali (DzU z 2000 r. nr 80, poz. 903 ze zm., dalej uwl), na koszty zarządu nieruchomością wspólną składają się wydatki na remonty i bieżącą konserwację, opłaty za dostawę energii elektrycznej i cieplnej, gazu, wody w części dotyczącej nieruchomości wspólnej oraz opłaty za antenę zbiorczą i windę, ubezpieczenie, podatki i inne opłaty publicznoprawne, chyba że są pokrywane bezpośrednio przez właścicieli poszczególnych lokali, (…), wynagrodzenie członków zarządu lub zarządcy,  koszty te obciążają wspólnotę mieszkaniową „jako osobę ustawową”, która jest zobowiązana do ich regulowania. W takim przypadku wspólnota działa w imieniu własnym i na własny rachunek dla zaspokojenia własnych potrzeb, co nie stanowi odpłatnego świadczenia usług. Jej działanie jest finansowane przez właścicieli wyodrębnionych lokali mających udział w nieruchomości wspólnej. Wspólnota jest konsumentem usług, które generują te koszty i wspólnota podpisuje stosowne umowy, a na pokrycie kosztów zarządu nieruchomością wspólną właściciele uiszczają zaliczki w formie bieżących miesięcznych opłat (art. 15 ust. 1 uwl). Zaliczki te nie stanowią obrotu w rozumieniu art. 29 ustawy o VAT (zobacz wyrok WSA w Gdańsku z 29 września 2010 r., sygn. akt I SA/Gd 588/10) i z tego tytułu wspólnota nie jest podatnikiem VAT.

Wspólnota nie ma możliwości refakturowania kosztów zarządu nieruchomością wspólną na właścicieli lokali, gdyż nie świadczy usług w rozumieniu art. 8 ust. 1 ustawy o VAT, ale działa we własnym imieniu i na własną rzecz.

Koszty utrzymania lokali indywidualnych

Natomiast zgodnie z art. 13 ust. 1 uwl, koszty utrzymania lokali stanowiących indywidualną własność pokrywa osobno i w 100 proc. właściciel. Tym samym do kosztów zarządu nie należą wydatki na indywidualną własność i wydatki za usługi dostarczane do takich lokali. Dlatego też wspólnota może je refakturować na ostatecznych konsumentów, czyli właścicieli lokali. Pobierane opłaty nie są zaliczkami w rozumieniu art. 15 ust. 1 ustawy, gdyż wspólnota występuje jako pośrednik – podatnik VAT. Zakupuje u dostawcy towar lub usługę dla konsumenta (właściciela lub najemcy). Zakup ten służy zaspokajaniu indywidualnych potrzeb członków wspólnoty oraz najemców (nie wspólnoty) i dlatego powinien być refakturowany. W szczególności ma to znaczenie dla najmu lokali użytkowych, która to usługa opodatkowana jest stawką VAT w wysokości 23 proc. Usługi najmu lokali mieszkalnych korzystają ze zwolnienia w podatku VAT.

Wyłącznie wtedy, gdy dokonuje czynności (wynajmuje lokal, dostarcza media) na rzecz osób trzecich (właścicieli lokali, najemców), wspólnota może być traktowana jako samodzielny podatnik VAT zaliczany do innych jednostek organizacyjnych nieposiadających osobowości prawnej. Czynności te stanowią działalność gospodarczą, która podlega opodatkowaniu podatkiem VAT oraz jest dokumentowana fakturami na zasadach ogólnych. W przypadku dostawy mediów na rzecz właścicieli lokali wspólnota występuje jako pośrednik między dostawcami i odbiorcami – właścicielami lokali mieszkalnych lub użytkowych.

Ze względów technicznych niemożliwe jest kupowanie mediów do poszczególnych lokali oddzielnie. Wspólnota dokonuje zakupu całościowo (dla nieruchomości) i rozlicza na poszczególne lokale wg faktycznego zużycia, dokonując faktycznej ich odprzedaży. Taka odprzedaż mediów właścicielom lokali stanowi przedmiot opodatkowania VAT jako świadczenie usług, za które mogą być wystawiane przez wspólnotę faktury VAT, dokumentujące świadczenie usług na rzecz właścicieli (refakturowanie zakupionych przez wspólnotę mediów na właściciela). Ten następnie może je refakturować na najemcę. Należy stwierdzić, że rozliczenia za dostarczane do poszczególnych lokali media nie mają w przypadku wspólnoty charakteru rozliczeń wewnętrznych. Nie mogą być traktowane jako czynność na rzecz samego siebie, niepodlegającą regulacjom ustawy o VAT (art. 5). Natomiast nie podlegają refakturowaniu koszty związane z nieruchomością wspólną, która nie służy do wyłącznego użytku właścicieli lokali (grunty, części budynku, urządzenia).

Kwota opodatkowania

Należy podkreślić, że w ustawie o VAT, z mocą od 1 grudnia 2008 r., w art. 30 dodano ust. 3, który stanowi, że w przypadku gdy podatnik, działając we własnym imieniu, ale na rzecz osoby trzeciej, bierze udział w świadczeniu usług, podstawą opodatkowania jest kwota należna z tytułu świadczenia usług, pomniejszona o kwotę podatku.

Nowelizacja ta stanowi w sposób jednoznaczny, jak jest określana podstawa opodatkowania przy świadczeniu usług o podobnym charakterze, m.in. pośrednictwa, jeżeli podatnik (wynajmujący) działa we własnym imieniu, ale na rzecz osoby trzeciej (najemcy) bierze udział w świadczeniu usług (dostawa mediów). Innymi słowy stworzono fikcję prawną, iż wynajmujący świadczy tę usługę osobiście.

Unormowanie to jest zgodne z zapisem art. 28 dyrektywy nr 2006/112/WE z 28 listopada 2006 r. w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (DzUrz UE L, nr 347/1 ze zm.) stanowiącym, że w przypadku gdy podatnik, działający we własnym imieniu, ale na rzecz osoby trzeciej, bierze udział w świadczeniu usług, przyjmuje się, że sam otrzymał i wyświadczył te usługi. Oznacza to, że w takich przypadkach podstawa opodatkowania jest ustalana na podstawie art. 30 ust. 3 ustawy o VAT.

Tym samym, jeżeli w umowie najmu zawarty jest zapis, że wynajmujący w sposób odrębny od czynszu będzie regulował świadczenia z tytułu korzystania z dostawy mediów (wg rzeczywistego zużycia), to od 1 grudnia 2008 r. istnieje jednoznaczna podstawa do odrębnego traktowania rozliczenia z tytułu tych usług pomiędzy wynajmującym a najemcą (art. 30 ust. 3). Brak takiego zastrzeżenia w umowie powoduje, że rozliczenie opłat za tego rodzaju usługi będzie dokonywane na zasadach ogólnych, przy uwzględnieniu art. 29 ust. 1 ustawy VAT, czyli w ramach opłat czynszowych. Nie będzie też obowiązywać wobec części wspólnych.

Autor: DOROTA BĄBIAK-KOWALSKA

Opublikowano w kategorii : Finanse

Zapisz sie do newslettera